B.org > Wiadomości
2005-11-28, 14:31
1147 wyświetleń
Bolesławiecka policja konsekwentnie walczy z pijakami za kierownicą. Od piątku do niedzieli funkcjonariusze zatrzymali 9 nietrzeźwych kierowców.
Najbardziej pijanego kierowcę zatrzymano w niedzielny wieczór w Kruszynie. Mężczyzna prowadzący Opla Corsę zderzył się z BMW. 21-letni kierowca Opla pił wcześniej alkohol. Badanie wykazało, że ma go w organizmie 3,2 promila.
Dzień wcześniej w Gromadce na ulicy Słowackiego policjanci zatrzymali 48-letniego kierowcę Fiata Punto. Mężczyzna miał w organizmie 1,1 promila alkoholu.
Mimo policyjnych kontroli i coraz surowszych kar wiele osób nadal po pijanemu prowadzi samochód. Ministerstwo Sprawiedliwości planuje za pomocą odpowiednich przepisów konfiskować samochody pijanym kierowcom. Czy takie zaostrzenie kar przyniesie zamierzony skutek? A jeśli nie, to co robić z pijanymi kierowcami? Swoje zdanie możesz wyrazić za pomocą poniższego formularza.
Całe życie jeżdżę po pijanemu i nigdy nie miałem z tym problemu. Jeżeli czuję, że wypiłem na tyle dużo, iż nie powinienem wsiadać do samochodu - nie jadę. Ale sam fakt picia nie powinien dyskryminować kierowcy. Po prostu jeden może więcej, inny może mniej. Pijany kierowca powinien przejść testy psycho-motoryczne, które stwierdziłyby jego predyspozycje do jazdy przy takim stężeniu alkoholu we krwi, jakie miał podczas jazdy. Jeżeli wypadnie pomyslnie, zostawić gościa w spokoju. Nie można wszystkich wrzucać do jednego wora. Jeśli Ziutek po dwóch piwach zdemolował teściowej mieszkanie, a Zbyszek mając 3,5 promila uratował dziecko, wiozżc je bezkolizyjnie do szpitala, bo karetka nie przyjeżdżała, należy ich jednakowo ukarać?
Konfiskata pojazdów to dobry pomysł, bo kary zakazu prowadzenia a nawet kara więzienia (oczywiście najczęściej zawieszana) nie robią na nich żadnego wrażenia. Jeśli utrata auta będzie nieuchronna, może pijanych na drodze będzie mniej...
Co do tej konfiskaty smochodu, to byłabym ostrożna i jeśli w ogóle rozważana jest taka możliwość, to należałoby to rozpatrzeć w kategoriach indywidualnego przypadku - w tym momencie ukaralibyśmy całą rodzinę sprawcy, jeśli ją ma, a jego samego to pewnie niewiele by obeszło. A kara przecież przede wszystkim ma być skuteczna wobec sprawcy. Prawo jazdy za to powinno się zabierać w każdym przypadku. Co do policjantów - powinniśmy raczej zadbać, o to żeby było ich więcej na drogach. Według niedawnego programu Interwencja przynajmniej jedna trzecia ogólnej liczby Policji jest na zwolnieniach i tak stan utrzymuje się już od 2-3 lat.
Problem pijanych kierowców może dotknąć każdego z nas, uczestnika ruchu drogowego. Dlatego jestem zdania, że należy zaostrzyć kary. Konfiskata samochodu co najmniej.
Policja nie powinna kończyć akcji sprawdzania kierowców (typu 4-dniowa akcja "znicz") aż do momentu, kiedy będą łapać jednego pijanego na rok. Jeśli teraz tyle ich łapią w 2-3 dni (patrz wyżej: 9), tzn. że w pozostałe dni jest ich nadal dużo. Z tego wynika, że zaprzestanie akcji na drodze potęguje zagrożenie wypadkiem spowodowanym przez pijanych kierowców. Wniosek: policja powinna zmieniać się nie na komisariacie, ale na drodze na bieżąco, aż do czasu wyłapania 99% kierowców po "jednym" kielichu. Piszę celowo 99%, bo zawsze się znajdzie jakiś kretyn, który i tak po pijanemu wsiądzie za kierownicę. Co do kar. Pokazywać w mediach wizerunek - to już coś. Ja jednak uważam, że należałoby - poza karą wynikającą z Kodeksu Karnego - rekwirować samochód bez względu na to, czy jadący nietrzeźwy kierowca jest jego właścicielem, czy nie. Dodatkowo policja powinna być lepiej opłacana. Ostanio dowiedziałem się, ile zarabiają, i jestem zdziwiony, że tak nieprzyjemną i nerwową pracę chce ktoś jeszcze wykonywać.
Przeciez to proste: zabrać prawo jazdy do końca życia, zamknąć na parę lat i skonfiskować samochód. A w ogóle to wzorować się na krajach zachodnich. Ale takie przepisy muszą przestrzegać wszyscy bez wyjątku, tzn. policja, politycy itd. Bez znajomości i lapówek. Ale to nie w Polsce, bo ten kraj jeszcze do tego nie dorósł. Może za następne 50 lat.