B.org > Wiadomości
2006-07-18, 01:42
1588 wyświetleń
Strażacy coraz częściej wyjeżdżają do gaszenia pożarów lasów i traw.
W samą tylko niedzielę strażacy gasili trzy pożary lasu w Wierzbowej, Modłej i Borówkach. W gaszeniu pożarów udział brały dwa samoloty, które wykonały trzy zrzuty, oraz OSP Różyniec, OSP Gromadka, OSP Krzyżowa, OSP Trzebień, OSP Wierzbowa. Cztery razy strażacy gasili trawę, w tym dwa razy przy ulicy Kraszewskiego.

fot. S. Łasocha

fot. S. Łasocha
W poniedziałek przed 6:00 w okolicach Tomaszowa Bolesławieckiego wybuchły dwa pożary. Jeden z nich powstał przez zaprószenie ognia. Akcje gaśnicze trwały ponad cztery godziny. Brały w nich udział zastęp z JRG Bolesławiec oraz zastęp OSP Różyniec.
Pogoda nie sprzyja strażakom, a meteorolodzy zapowiadają dalsze upały. W całym powiecie obowiązuje zakaz wstępu do lasów.
(informacja własna)
Czy wozy strażackie w czasie ciszy nocnej muszą jeżdzic na sygnale? Czy nie wystarczyłby tylko światła?
A może straż powinna składać podanie na dwa tygodnie przed pożarem, by móc szybko przejechać daną drogą? ;) Ale odpowiem na pytanie powyżej - strażacy to tacy sami ludzie, jak ofiary i przypadkowe osoby. Jeśli sytuacja tego nie wymaga - starają się nie przeszkadzać innym. Ale pamiętajmy o konieczności wyższej... A tak na marginesie - a gdyby straż jechała Pani na pomoc, też chciałaby Pani, by jechali po cichu i wolniutko :) Sygnały na pojeździe mają zadanie sygnalizować innym użytkownikom drogi, że ktoś się śpieszy ;)
Do Pana "jakiś jeden". Dokładnie, sygnalizować, a nie stawiać na równe nogi! Cisza nocna i mały ruch na drodze nie wymagają wielkiego przedstawienia, bo jedzie straż pożarna... I jeszcze jedno, pomijając fakt sygnałów dźwiękowych, strażacy kierujący pojazdem są obowiązani również przestrzegać praw w ruchu drogowym, a my - inni uczestnicy - nie powinniśmy im utrudniać. Jednak bez przesady, czasami spychają na wysokie krawężniki lub wcinają się z podporządkowanych. Panowie troszeczkę rozwagi, bo znajdzie się taki, który nie zjedzie w odpowiednim momencie i... będziecie musieli zapłacić za remont z własnej kieszeni :(
Zazwyczaj przy podobnej treści wypowiadają się sami strażacy. Niestety czas poświecają rozlicznym interwencjom. Przyznacie, że mają ostatnio co robić.
W nocy jest bardzo male natezenie ruchu, wiec odblask swiatel strazy wystarczylby w zupelnosci. Tak jest np. w Niemczech po 22 (kolega pracuje w strazy niemieckiej). Poza tym prosze przeczytac posta pani hesi jeszcze raz, nie postuluje ona, aby jezdzili wolniutko. Sarkazm jest nie trafiony.
Do "Dody". To czego się boję, że Twoje słowa mogłyby kiedyś się spełnić. Tylko nie martwię się o kieszenie strażaków, ale o inne skutki - co mogłoby stać się tym "nieporządkowanym" pojazdem (oby na remoncie się skończyło) oraz o akcji, w drodze do której byłby wóz strażacki, a tam na czas nie dojechał. Nie chcę bronić strażaków. Chodzi o to, że martwię się o siebie. Mnóstwo dróg w powiecie jest zwyczajnie krętych, widoczność nocą jest na nich znikoma. Osobiście czuję się bezpieczniej, jako użytkownik dróg, gdy mam świadomość, że pędzący wóz strażacki słychać, zanim (czasami rzeczywiście tak jest) go widać. I naprawdę wolę "schodzić" z drogi "większym", bez względu na to, czy czy jest to wóz strażacki, czy TIR - raz cudem przeżyłam wypadek (jako piesza) i niestety dobrze wiem, że duży może więcej. Nawet, jeżeli tego nie chce. Pozdrawiam i przede wszystkim życzę mało okoliczności wymuszających interwencje służb tego typu.