B.org > Wiadomości
2007-04-19, 11:46
1982 wyświetleń
18 kwietnia 2007 r. w bolesławieckiej Galerii Format odbyło się spotkanie z Jackiem Dehnelem, poetą, prozaikiem, autorem nagrodzonej Paszportem "Polityki" powieści "Lala".
To głównie miłośnicy wydanej w ubiegłym roku powieści "Lala" przybyli na spotkanie z autorem. Najliczniejszą grupę wśród publiczności stanowiły panie, choć nie brakowało również mężczyzn i osób młodych. Prowadząca spotkanie Halina Majewska, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bolesławcu, oznajmiła obecnym, że Jacek Dehnel zgodził się zostać duchowym patronem zainicjowanego w Galerii dyskusyjnego klubu literackiego. Wieczór zresztą pokazał wiele obliczy warszawskiego poety. Warto bowiem dodać, że w Galerii Format wystawiono kilka młodzieńczych prac malarskich autora "Lali".

Jacek Dehnel prezentował wiersze z tomiku Brzytwa Okamgnienia
fot. B.org
Poeta, jak zwykle elegancko ubrany, opowiedział zebranym między innymi o procesie twórczym. O tym, że bardzo lubi pisać w pociągach, a odkąd kupił laptopa, tworzy jeszcze częściej. Przyznał, że pod wpływem Virginii Woolf powrócił do formy dziennika. Że dużo pracuje, gdyż chciałby być osobą, która ciągle się rozwija, nie zaś osobą, która się "zwija", jak mawia jego kolega z programu Łossskot Tymon Tymański. Zapytany o to, czy jest jakaś dziedzina, która go nie frapuje, odpowiedział, że rzeźba jest taką dziedziną sztuki, która nie jest w stanie wywołać w nim większych emocji, podobnie jak architektura, chociaż zabytki Turynu go zachwycają. Poruszył też temat absurdalnych zarzutów krytyków i swojej sławy. Stwierdził, że rozgłos jest czymś przemijającym i tak naprawdę nie wiadomo, który ze współczesnych będzie pamiętany za 50 lat. Publiczność zapytała również, dlaczego, mimo tak młodego wieku, podejmuje w swej twórczości takie kwestie, jak przemijanie czy śmierć. Poeta półżartem odpowiedział, że być może jest to spowodowane tym, iż w dzieciństwie często chorował i wielokrotnie otarł się o śmierć. Ale to nie jest tak, że pochodzi z "rodziny grabarskiej". Bolesławianie dowiedzieli się również, że poeta pracuje obecnie nad dwiema powieściami.

Ludzie w Galerii Format Miejskiem Biblioteki Publicznej na spotkaniu z Jackiem Dehnelem
fot. B.org
Nie obyło się bez lektury tekstów poety. Autor przeczytał chociażby jeden z najbardziej znanych swoich utworów – wiersz "Szczęście". Utwór, z którego, jak sam przyznał, jest tak bardzo zadowolony, że oceniłby go "na cztery z plusem". Przeczytał również kilka wierszy z najnowszego, wydanego w styczniu bieżącego roku, tomiku poezji "Brzytwa okamgnienia". Z tego tomiku poeta przedstawił między innymi kapitalną "Cudzość" oraz wiersz zamykający ten zbiór – "Przyjęcie", rymowankę, która porusza kwestie podstawowe i ostateczne. Poezja ta pokazała zebranym w Galerii Format nieco odmienne oblicze twórczości warszawiaka. Oblicze egzystencjalne, eschatologiczne, momentami dalekie od dystyngowanego języka "Lali". Tego wieczoru jednakże nie mogło zabraknąć Dehnelowskiej prozy. Autor odczytał kluczowy fragment swej najbardziej, jak dotąd, znanej powieści; fragment o tym, jak "urodziła się lala".
Na zakończenie poeta podpisywał książki. Wszyscy ci, którzy do tej pory nie zdążyli nabyć żadnego z dzieł Jacka Dehnela, mogli to równie dobrze uczynić w holu Galerii Format, i to po bardzo przystępnej cenie. Chętnych nie brakowało. Największą popularnością, czemu trudno sie dziwić, cieszyła się "Lala" oraz rewelacyjna "Brzytwa okamgnienia".
"[...] Ty, jeśli czekasz jakichś morałów, / nie czekaj dłużej. Czasu jest mało. // Bądź dobry. Kochaj. Starzej się z wdziękiem. / Zamki są słabe. Szyby są cienkie." (Jacek Dehnel, "Przyjęcie")

Jacek Dehnel podpisuje książki
fot. B.org
(informacja GA, zdjęcia i materiał filmowy KG)
Kto nie był, ten łoś. Mamy pisarza pełną gębą którego sława raczej nie będzie chwilowa.
Miejskiej Bibliotece Publicznej za to popołudnie wielkie, wielkie dzięki i szacunek. To się nazywa kultura.
Przy okazji dygresja: Ile to kosztowało, jak bardzo było wartościowe? A ile kosztują Rubiki i inne takie "przedsięwzięcia kulturalne"? Ktoś mądry powiedział że trzeba trzymać poziom, żeby móc trzymać pion.
Trzymajmy poziom jak trzyma go Dehnel.
Tak Benku, jestem łoś. Tak się wybierałam...ale sprzątanie po remoncie zakończyłam po 20.00-ej. Niestety...służąca uciekła (pewnie do Londynu hihihi) i trzeba samej orać. Poetycko w tym życiu.
co wspólnego z działalnością i twórczością Jacka Dehnela ma jego ubiór :-)? a i jeszcze jedno-chciałabym wiedzieć co wnosi wpis traktujący o sprzątaniu mieszkania po remoncie?
Wielkie gratulacje dla pani Haliny Majewskiej za zorganizowanie tak wspanialego spotkania.
Tekst wiadomosci jest bardzo ciekawy i dobrze napisany. Ja tez sie zgadzam, ze Jacek Dehnel jest jak zawsze ubrany elegancko i to stwierdzenie w wiadomosci mnie nie razi. Patrzac na zdjecia uwazam, ze jego stroj na tyle wybija sie ponad przecietnosc, ze warto wspomniec o tym w tekscie.