B.org > Wiadomości
Mariusz Wróbel, prowadzący spotkanie
2007-10-05, 23:20
1644 wyświetleń
W sali rajców bolesławieckiego ratusza rozmawiano o kulturze. Zabrakło radnych rządzącej koalicji.
W czwartek w bolesławieckim ratuszu odbyło się spotkanie poświęcone kulturze. Prowadził je Mariusz Wróbel, doradca w zakresie PR i komunikacji marketingowej. Na spotkaniu był wiceprezydent miasta, dyrektorki i pracownice bolesławieckich instytucji kulturalnych. Byli też radni Platformy Obywatelskiej i jednen radny z Lewicy i Demokratów. Nie było natomiast żadnego radnego z rządzącej koalicji (czyli z Prawa i Sprawiedliwości oraz Ziemi Bolesławieckiej).

fot. MZ

Radni i pracownice Bolesławieckiego Ośrodka Kultury
fot. MZ
Mariusz Wróbel przekonywał, że kultura stanowi ważny element rozwoju gospodarczego. Wykładowca powoływał się na badania przeprowadzone na zlecenie Unii Europejskiej. Wynika z nich, że rozwój kultury wpływa pozytywnie na rozwój gospodarczy miast. W Unii Europejskiej (jeszcze przed ostatnim rozszerzeniem) prawie 6 mln osób pracowało w sektorze kultury. W sektorze kultury mieszczą się bowiem takie gałęzie gospodarki jak: turystyka, moda, przemysł fonograficzny, gry komputerowe. Według Mariusza Wróbla nowocześnie zarządzane i rozwijające się miasta muszą mieć nowoczesny i sprawnie zarządzany sektor kulturalny. Przykładem dużego miasta, w którym zarabia się na kulturze, jest Wrocław. Dzięki wielu festiwalom, koncertom i innym wydarzeniom kulturalnym miasto zyskało na atrakcyjności w wymiarze ekonomicznym. Mniejszym zaś miastem, które słynie z wydarzeń kulturalnych, jest Kazimierz Dolny.

Dyrektorki i pracownica bolesławieckich placówek kulturalnych
fot. MZ
Drugą część spotkania stanowiła dyskusja o ośrodkach kultury i ich roli w życiu lokalnej społeczności. Prowadzący odniósł się też do ostatniej dyskusji, jaka wywiązała się na naszym portalu po opublikowaniu zapowiedzi spotkania. Głos zabrali między innymi dyrektorka BOK, Ewa Zbroja; Bogusław Nowak, radny PO oraz Krzysztof Gwizdała, redaktor naczelny portalu. Poniżej prezentujemy jego komentarz do czwartkowych rozmów w Sali Rajców.
Spotkanie powinno było wyglądać zupełnie inaczej, wszak zatytułowane było "Porozmawiajmy o kulturze...". Prowadzący zamiast wspólnie z nami zastanowić się nad tym, jak powinna być finansowana i organizowana kultura w mieście, niepotrzebnie przez półtorej godziny przekonywawał nas, że jest ona ważna dla gospodarki. Niepotrzebnie, bo akurat ludziom kultury, którzy byli na spotkaniu, nie trzeba tego tłumaczyć. Takie rzeczy trzeba uzmysławiać prezydentowi i radnym rządzącej koalicji, których to z kolei na spotkaniu zabrakło.
Podczas spotkania zabrakło również poważnej dyskusji o ostatnich wydarzeniach. Jak wiadomo dyrektorce Bolesławieckiego Ośrodka Kultury, Ewie Zbroi dostało się od Internautów. Gdy na portalu pojawiła się niewinna informacja zapowiadająca czwartkowe spotkanie, ruszyła lawina komentarzy. Posypały się negatywne opinie o BOK i jego dyrektorce. Rodzina i część pracowników wzięli ją w obronę. Portalowa dyskusja była pełna emocji, co świadczyło o tym, że tak naprawdę dotknięto poważnego problemu pod tytułem "Kultura w mieście". Internetowe komentarze to zapewne też efekt tego, że nikt przez wiele lat nie dyskutował o kulturze. Prowadzący spotkanie jednak zupełnie zbagatelizował te opinie nazywając wszystko linczem, choć nikt dyrektorki przecież nie zabił. Moim zdaniem, całe to internetowe zdarzenie było i jest dobrym powodem do rozpoczęcia merytorycznej dyskusji.
Zachęcam zatem wszystkich do wypowiadania się na temat kultury w mieście, do dzielenia się pomysłami w sprawie jej organizacji i finansowania. Odejdźmy od oceniania tego, co było. Zachęcam też gorąco pracowników jednostek kulturalnych do opisania codziennych problemów, z jakimi się stykają, a o których inni mogę nie mieć zielonego pojęcia. Tylko dzięki rzetelnej i pełnej informacji będziemy mogli zbudować jakiś kompromisowy model, według którego powinna funkcjonować kultura w Bolesławcu, w XXI wieku.
Krzysztof Gwizdała
(informacja MZ)
Mogę opowiedzieć o części spotkania, bo wytrzymałem godzinę i wyszedłem pierwszy : ) Moderator opowiadał o znaczeniu kultury dla gospodarki i rozwoju. Przekonywał przekonanych. Potem przeszedł do promocji miast podając przykłady Krakowa, Wrocławia i Łodzi. Stwierdził (w uproszczeniu), że jego zdaniem Kraków nie promuje się przez kulturę a pozostałe miasta i owszem. Podobne spostrzeżenia mają angole zaśmiecający Kraków. Po około 60 minutach takiej łopatologii, jeden radny spytał czy moderator mógłby pogłębić swoje spostrzeżenia na temat różnic w promocji i postrzeganiu Krakowa i Wrocławia. Generalnie spytał o to samo o czym moderator mówił przed chwilą. Może nie słyszał albo nie rozumiał, nie wiem. "Wymiękłem" i doszedłem do wniosku, że tracę czas po czym puściłem zgromadzenie.
Osób było 20 plus kilka z czego 1/3 pracowników BOK, kilku radnych (chyba tylko opozycji), chyba troje urzędników magistratu i kilka osób prywatnych.
Tchórzliwych anonimków z forum borg nie dostrzegłem a ich teorii nie usłyszałem. Gówniarze odważni tylko w internecie jakoś się nie objwili i linczu na pani dyrektor BOK nie dokonali. A może nie doczekałem...?
P.S.
Mam wielką nadzieję, że moje podatki nie wsparły organizacji tego spotkania. jeśli wsparły, przechodzę do szarej strefy.
Thx Bernard! Takiego raportowania brakowało mi:)
ale czy to takie ważne kto z jakiej partii był???
Ważne bo akurat rządzący decydują o wszystkim. Zabrakło ich na waznym spotkaniu. Dobrze zauwazyli Bernard i Krzysiek ze bezsensowne bylo przekonywanie przekonanych. Szkoda, ze radni decydujacy o przyszlosci miasta nie raczyli przyjsc na spotkanie.
Bernard "prawdziwego faceta poznaje się nie po tym jak zaczyna tylko jak kończy"Spotkanie trwało cztery godziny 15 min. Ty wyszedłeś po 60 min. Wniosek jest jeden Twoja relacja , ocena ma się nijak do rzeczywistości.
a teraz wypowiem swoje zdanie na temat spotkania:
*naganne jest zachowanie radnych klubów rządzących miastem (czytaj PiS i Ziemi) nieobecnych na debacie, Panowie Radni KULTURA jest jedna nie ma kultury PiS ,Ziemi czy innych organizacji . nie przychodząc na spotkanie wykazaliście się brakiem kultury!!!!
*nie do zaakceptowania jest również fakt nieobecności przewodniczącego Komisji Oświaty i Kultury RM ( czytaj Kowalski E).
Samo spotkanie było bardzo konstruktywne, potrzebne ( o czym napisał już Krzysztof), i najważniejsze wszyscy uczestnicy wyrazili wolę prowadzenia dalszych rozmów (oby w szerszym gronie)
Radni i kultura! Uśmiałem się. Przecież dla tych ludzi pojęcie "kultura" ogranicza się do występów skrzeczących bab tuptających w kierpcach w czasie garncarskiego jarmarku, kieliszka bezakcyzowej rakii (taki XXI-wieczny odpust), kiczowatego "pasztetu wrześniowego" i ewentualnym udziale w bogoojczyźnianej imprezie. Ot, kultura przez duże K.
Moim zdaniem debata jest po to , aby dyskutować,pytać przedstawiać nawet najbardziej skrajne opinie. Jeżeli przyjechał człowiek , który w teorii i praktyce ma do czynienia z promocją kultury w Polsce i świecie to należy do bólu wycisnąć z niego to, co może nam przekazać. Pytania są ważne, bo przed nami budowa BOK-u i nie jest dla mnie obojętne jakie cele , zadania są przed bolesławiecką kulturą. Nie chę aby wzorem remontu kina Forum zbagatelizowano opinię pani dyrektor w sprawie funkcji budowanego obiektu. Teraz jest czas aby określić jakie kierunki rozwoju kultury są przed nami. Należy opracować strategię rozwoju kultury w Bolesławcu.To od tego zależy zakres i funkcja planowanej inwestycji. Znam i szanuję Panią dyrektor i wiem, że merytoryczna rozmowa jeszcze nigdy jej nie była obca.Jeżeli nawet przyjdzie nam budować BOK przez następne 5 lat z własnych środków (bez wsparcia UE) to uważam, że warto. Można się na siebie obrażać ale nie idzie tutaj o partykularne interesy jakiejś elitarnej grupy.Mam w nosie kto będzie przecinał wstęgę przy otwarciu nowego BOK-u. Bardziej istotne jest to , czy dzisiaj dobrze zaplanujemy rozwój kultury w następnych latach.Czy uda nam się przewidzieć obszary szczególnie chronione? Oczywiście usłyszę zaraz,że kultura to ludzie, klimat a nie budynki ale nie jest dla mnie obojętne jak zostaną zainwestowane nasze wspólne pieniądze. Kibicuję Pani Ewie. Czekam na "wizję rozwoju kultury" w Bolesławcu.
No i dobrze, że nie było nikogo z PiSu gdyż oni w przeciwieństwie do ludzi biorących udział w tej nasiadówie wzięli się za kulturę w praktyce, a teorię zostawili innym. Także ich nieobecność jest słuszna. Brawo PiS !!
Praktyczne zajmowanie się przez PiS kulturą w mieście to beznadziejna funkcja kina FORUM i eliminacja trzeciego sektora i przedsiębiorców życiu kulturalnym.Dzięki za taką praktykę
Redakcja: Prosimy konkretnie napsiać, dlaczego kino Forum ma beznadzieją funkcję? Co znaczy eliminacja trzeciego sektora?
Za rządów Prawa i Sprawiedliwości kino forum jest modernizowane i jak już widać niedługo będzie cieszyć nasze oczy nowoczesnośćią. To samo będzie z kinem Orzeł. Wielość imprez kulturalnych także świadczy o tym.
Uprzedzam, że ten wątek będzie silnie moderowany i wszystkie wypowiedzi nie zawierajace konkretnych pomysłów na przyszłosć lub spostrzeżeń na temat obecnej sytuacji kultury, będą usuwane.
Wszelkie opinie, że ktoś jest beznadziejny i się nie nadaje, albo że jest super i najlepszy, również będą wyłączane.
Proponuje spojrzeć szerzej na kulturę i chcę wciągnąć WAS w dyskusję na temat: Czy osoby które nie uczestniczą w życiu kulturalnym ( nie chodzą do opery, teatru, na koncerty) mogą nazywać się osobami kulturalnymi?
gonzo a jak ktoś co tydzień chodzi do opery ale w domu przy obiedzie beka to jest kulturalny ?
Z tego, co czytam i co mówią mi obecni na tym spotkaniu znajomi, to było marnowanie czasu.
Po co nam pan Wróbel i informacje podręcznikowe o tym, że kultura jest potrzebna? Potrzebujemy prawdziwej debaty o naszym mieście, a nie pracowniczego spotkania ludzi z Bolesławieckiego Ośrodka Kultury.
Proponuję debatę prawdziwą, na która należy zaprosić konkretnych ludzi.
Między innymi panią Krystynę Gay-Kutchenreiter, która powie, jak organizować plenery ceramiczne ze sławami ceramicznymi.
Panią Danutę Maślicką, która podzieli się swoim doświadczeniem w tworzeniu kultury i chętnie powie, jak zaangażować amatorów, którzy tworzą w domach i po cichutku.
Właścicieli restauracji, m.in. Anetę i Jacka Opałów, by powiedzieli, jak w prosty sposób zorganizować dobry koncert.
Rodzinę Borowskich, a zwłaszcza Wiktora Borowskiego, by wyjaśnił, jak skutecznie promować artystę na współczesnym, trudnym dla sztuki rynku.
Nauczycieli, którzy z zapałem w szkołach organizują wystawy i wernisaże swoim uczniom.
Katarzynę Żak, Przemka Filipowicza, Krzysztofa Gwizdałę, czyli tych, którzy opowiedzą, jak rozwijać kulturę filmową.
Katarzynę Biegasiewicz, która organizuje w swej restauracji mini Dyskusyjny Klub Filmowy.
Bogdana Nowaka z jego akcjami promującymi miasto.
Fotografów amatorów, którzy mogliby stworzyć silne i widoczne w mieście lobby fotograficzne.
Zaprosić i poprosić o krótkie wykłady, skonsolidować. Zapytać włodarzy, gdzie jest dla kultury miejsce i wsparcie finansowe, bo przecież, jak wiemy, kulturę trzeba dobrze organziować.
Wymienione osoby to tylko kilka z wielu nazwisk. Żadna z tych osób nie jest związana z BOK-iem. Pani dyrektor mogłaby się wypowiedzieć oficjalnie, dlaczego tak jest?
Politycy dowiedzieliby się, jaki mają potencjał kulturalny w mieście. I byłaby to interesująca dyskusja, a nie następna pozorowana akcja "dbamy o kulturę" made in Ratusz-BOK!
Dopisano: 2007-10-07, 17:55
Dodam: Pozorowana akcja pięknie wyglądająca w AzartSat i na papierku do następnych nagród za promocję kultury. Mdli od tego i diabli biorą!
Grażyna ! każda z wymienionych przez Ciebie osób modła być na debacie
i zaprezentować swoją wizje rozwoju kultury w mieście , spotkanie było otwarte.
Slim sas Moim zdaniem większość Polaków uczestniczy w kulturze tyle, że popularnej, bo w kulturze nie uczestniczyć się nie da zawsze jest jakaś kultura tak jak zawsze jest jakaś pogoda. Pisanie blogów, czytanie komiksów, chodzenie na pielgrzymki, robienie zakupów to tez jest kulturan.
A co do twojego pytania uważam, że jest, jeśli użyje jedynego zaczarowanego słowa.
gonzo,zadam Ci jedno pytanie:
czy jezeli ktos poda Ci wiotka reke zamiast mocnego uscisku dloni- to jest kulturalny ?:D:D:D?
Otwarcie tego tematu wydaje mi sie byc lekko bezsensowne.
Rozumiem emocje i chec "burzy mozgow" zachecajacych do dzialan....
ale ...ale by cokolwiek moglo sie dziac....musza chciec wszyscy,a przede wszystkim trzeba miec ZAPALECZE. (Tu mam na mysli: budynek lub firme lub administartora).
O ile mozliwe sa dzialania malych firm jak Paryska czy Opalkow,tak niemozliwym jest zorganizowanie wiekszej imprezy bez wspomnianego ZAPLECZA.
.
BOK -instytucja powolana do organizowania zycia kultrualnego miasta.... stoi....i dziala obecnie w zakresie w 5% swojej funkcyjnej dzialalnosci.
Prosze mi odpowiedziec na proste pytanie:
czy jest mozliwym "pojednianie" i "scalenie" wszystkich jednostek chcacych wspolnie cos rozwijac?
Moim zdaniem NIE !!!!!!!!!!!!!!!!
Przypomina mi sie artykul VIA SUDETICA,gdzie poruszona byla sprawa blokowania inicjatyw na rzecz BSC ,przez BOK.
To jeden z wielu przykladow,pokazujacy jednynie jak jest sytuacja wspolpracy pomiedzy NAJWIEKSZA instytucja(obecnie uspiona),a mniejszymi ale preznie dzialajacymi(w/w).
POMYSL NA KULTURE?
Pomyslow jest tyle ilu chetnych ja tworzyc -temat zbyt szeroki na kontynowanie w necie.
ORAGNIZACJA I FINANSOWANIE? To zalezy czego dany projket bedzie dotyczyl.
Przeciez nie bedziemy tu wymieniac:fundacji ani jednostek dofinasowujacych dane dzialania,ani wspominac o funduszach struktualnych.Nie bedziemy tez pouczac jak "wychowac odbiorce"
Poki nie bedzie wspolpracy pomiedzy urzednikami a "animatorami" miasta nic z tego nie wyjdzie.
PS.Chcialam zapytac. Kim jest Pan Mariusz Sakowicz i jaki byl jego cel sprowadzenia Pana Wrobla?
Kazdy z Panstwa ,ktory poszedl na spotkanie mogl miec wglad do jego CV-
"Organizator wielu imprez kulturalnych (m.in. festiwali krajowych i międzynarodowych, przeglądów, wystaw artystycznych, hobbystycznych, geograficznych i rzemiosła, happeningów, licznych imprez studenckich, turystycznych i rekreacyjnych). Realizator i uczestnik projektów szkoleniowych i animacyjnych mających na celu aktywizację społeczności lokalnych. Posiada doświadczenie w skutecznym pozyskiwaniu środków z funduszy krajowych i zagranicznych na działalność kulturalną."
A gdzie konkrety? Nie ma wymienionych zadnych konkretnych imprez-wszystko ogolnik.
PS2. Wielkie GRATULACJE za swietna inicjatywe-hapenning GLINOLANDIA.
A moze by tak rozwiązać BOK? i np. Ogłaszać konkursy na imprezy kulturalne tak jak sie to robi w przypadku sportu? Problem w tym, ze nie ma organizacji w zakresie kultury, które mogłyby to robic. No chyba ze Krzysiek z Grażyną sie zgłosi hi hi. I chyba o to im chodzi :-) strzał w 10? K i G? Gruba kasa? Promocja zaprzyjaźnionych knajp? Wszyscy happy? Wiecie ze tak jest droga Vijo! Kasa, kasa, ktora przemyka wam kolo nosa. Rozwalcie BOK i POprostu do dzieła :-)
coolturek,a moze byc cos,jesli juz musisz cos napisac,to bardziej konstruktywnego i merytorycznego?
pisac dla samego"dowalenia" jest PROSTACTWEM :)
Dopisano: 2007-10-07, 21:37
..PS.musze Cie zmartwic .....ustawa wyraznie mowi,ze na wszystkie imprezy miejskie musi byc przetarg !!!
U nas jesli nawet takowe sa ,to tak zakamuflowane,ze pewnie nikt nawet o nich nie wie.
Do Grażyny gdyby wymienieni przez Ciebie ludzie mieli coś do powiedzenia to dyskusja mogła by toczyć się na portalu.Bo co by temu przeszkadzało i Pan Gwizdała mógłby się wykazać jako moderator.Proponowana dyskusja jest o wiele bardziej cenna bo zapisana i w każdej chwili można się odnieść do czyiś słów. A co najważniejsze toczy się w ciszy, która jest najbardziej twórcza. Potomnym też jakiś zapis zostanie, który będą mogli ocenić. Tyle wartości a działania brak.Pozdrawiam
Eee o boska Niewiemprzecie, uważasz że idea rozwalenia BOK nie jest konstruktywna? Hmhm juz chyba nawet Ramzes robił to bez specjalnego zaplecza. . . I jakie przetargi? Podaj prosze ustawę i §.
Coolturek,jak takiś kulturalny to:
1.Wyraz 'Nie wiem' pisze sie oddzielnie.
2. Skoros tak wielki obrońca kultury miejskiej-to najwyższy czas dowiedzieć się o usługach rekreacyjnych,kulturalnych i sportowych.
3.Pokazujesz wielką nieudolność i gamoniowatość swojej BOKowskiej opcji.
4. Dyskusja miała być merytoryczna,Ty wprowadzasz smród
Dopisano: 2007-10-07, 23:15
Oczywiście,że na wszystko,co miejskie musi być przetarg.Od dni Bolesławca poprzez festyn.
Coolturku, pan Wróbel pewnie za darmo nie wykładał. A jak Ty myślisz?
Ja znam tę teorię na temat wielu chętnych do zarobienia na współpracy z BOK. Pani dyrektor ją wciąż powtarza. Razem z inną, według której wszyscy chcą pasożytować na Ośrodku. Nie chce zauważyć jedynie, że to BOK potrzebuje reklamy przedsiębiorców, jak każda inna placówka kulturalna.
Promocja "knajp", piszesz. Opery, teatry, placówki kulturalne z mądrym dyrektorem proszą przedsiębiorców o to, by mogły ich promować, ale u nas nie... be, nie coolturalnie
Do posta Kor'a sie nie odniose bo nie ma do czego. Natomiast Grazyno...czy ja napisalem że idea ta jest zła? Ja tylko zauwazam ze ktos chce na tym kase szarpac i tyle. Jesli ten ktos zrobi super imprezy to bede za!
Luźne przemyślenia.
Oczywiście nie da się pominąć tej instytucji przy rozmowie o kulturze w mieście ale nie demonizujmy roli BOK-u. Nie wiem skąd przeświadczenie że od BOK-u wszystko zależy. Czy on jest potrzebny żeby zorganizować przegląd filmów, koncert, wystawę, konkurs itp? Wszystko to można zrobić bez pomocy miejskiej instytucji, zwłaszcza gdy się jej nie lubi.
Jakieś pięć lat temu wydawało mi się, że BOK zmonopolizuje organizację imprez kulturalnych w tym mieście, że już nic się bez BOK-u nie odbędzie, bo przejmie wszystko co się da a jego relatywnie niskie koszty organizacji (i promocji) imprez wytłuką konkurencję. Myliłem się, zupełnie bez BOK-u odbywają się jakieś koncerty, występy, powstają filmy, organizowane są spotkania etc.
Krytycy BOK-u oczekują od niego zwykle pozycji takiej instytucji, którzy da wszystko co trzeba do organizacji ale nie będzie się wtrącać. Dobrze by jeszcze było, żeby BOK podziękował i pocałował w rękę za to że nieodpłatnie udostępnił scenę, salę, czas swoich ludzi itp. Tylko że to BOK musi tych ludzi i ten sprzęt utrzymać i zarobić na nich (z tego co pamiętam chyba w 50 procentach). Dlatego m.in. trzeba w kinie pokazać gówniany film bo on zarobi na DKF.
BOK bezwzględnie powinien pomagać ludziom w realizacji ich pomysłów kulturalnych i na pewno to robi. Może po prostu warto by było to jakoś usystematyzować, przyjąć jakieś reguły wspierania inicjatyw za nasze wspólne pieniądze.
Wydaje mi się, że brakuje nam w mieście przyjęcia jakiegoś modelu kultury. Ustalenia zasad, co warto wspierać a czego nie. Czy nasze pieniądze mają iść na festyny przy piwie i kiełbasie i na gwiazdki wątpliwej wartości, czy też tylko na kulturę wyższą. Na pewno trzeba to jakość wypośrodkować. Na pewno nie można wypieprzać więcej na kolejny płód Rubika niż na Stańkę. Z prostego powodu: Rubika organizator powinien sam sfinansować bez dotykania samorządowych sił i pieniędzy. Stańkę warto dotować. I nie chodzi o koszty a o wartość artystyczną. I to powinno być kryterium.
Mój mały pomysł na rozwój kultury:
Marzy mi się forma wspierania przez miasto kultury podobna do form wspierania różnych rzeczy przez kasę unijną. Coś w rodzaju funduszu wspierającego inicjatywy. Kowalski chce wydać tomik wierszy, Składa wniosek o dofinansowanie, jakaś komisja złożona z kompetentnych ludzi klepie ten wniosek lub nie (z kompetentnych żeby nie finansowć grafomanii) i Kowalski dostaje np. 50 % potrzebnej mu kasy. Oczywiście musi potem udokumentować wydatki itp.
W ten sposób prawdopodobnie jakaś grupa osób mogłaby realizować swoje pomysły, na które nie ma dość pieniędzy. Można takie rozdawnictwo kasy ograniczyć np. tylko do organizacji imprez i przedsięwzięć promujących rodzime produkcje kulturalne, aby kto nie dostał dofinansowania np. do organizacji koncertu Rubika czy innej Dody.
Skąd pieniądze na to? Od jakichś 4 – 5 lat Bolesławiecki Fundusz Poręczeń Kredytowych ma pół miliona złotych kapitału z miejskiej kasy. Fundusz okazał się niezbyt udanym pomysłem, pieniądze leżą na koncie w dużej części bezużyteczne. Odsetki też pewnie jakieś są. Może warto po nie sięgnąć i spożytkować je na sensowny cel?
Bernard Łętowski
Drogi Bernardzie,o ile mi wiadomo to nikt inny,a TYLKO I WYŁACZNIE, BOK serwowal nam Rubika :D.
Po drugie, o ile mi wiadomo BOK jest przedsiebiorstwem,a nie zakładem budzetowym,a przedsiebiorstwo dostaje 100% z kasy miejskiej.To zakład budzetowy musi wypracowac 50 %.Skoro tak to chyba nie ma sensu utrzymywac BOKu,skoro cała kasa idzie w CO?
No wlasnie w CO ida nasze pieniadze? RUBIK !!!!!!!
Odniose sie do wypowiedzi niejakiego Bernarda. Bok jest instytucja finansowana przez miasto,a wiec miasto jako takie powinno nam i naszym dzieciom zapewnic rozwoj kulturalny.Tak czyni Mdk,tak czynic powinien Bok. Procz wyswietlania filmow i niesmiertelnego,ale przedpotopowego zespolu piesni i tanca nic nie mamy.Dzis sa nowe,wirtualne i multimedialne formy rozrywki,to powinno sie uwzgeldniac w naszych ocenach.Wszak to my utrzymuje Bok,ale mam wrazenie,ze utrzymujemy tylko budynek i ich pracownikow.Bowiem trudno jest tu mowic o jakiejs dzialanosci,oprocz wyzej napomknietej,z ktorej ludziska niechetnie chca skorzystac.Nie ma zadnej propozycji dla Nas,jako spoleczenstwa. Moje obserwacje z ostatnich 2 lat sa takie,iz utrzymujemy Bok tylko dla istnienia Bsc.Na co ida nasze pieniadze?Czy wszystko w ciagu calego roku poszlo tylko na Rubika i Bsc?
Kolego Bernardzie,tak pieknie napisales teorie.mam ogromna prosbe,wez z wspomnianego Funduszu Poreczen kredytowych pieniazki i pokaz wszystkim sennym dzialczom jak mozna zrobic fajna i wartosciowa impreze. czekam z nadzieja,ze potrafisz:).
Musze cos dodac, a propos niedemonizowania destrukcyjnej dzialalnosci BOK i zdania Bernarda: "Krytycy BOK-u oczekują od niego zwykle pozycji takiej instytucji, którzy da wszystko co trzeba do organizacji ale nie będzie się wtrącać."
Dzis otrzymalam wiadomosc, ze Janina Jadwiga Sarzynska otrzymala dolnoslaskie stypendium artystyczne za swoja sztuke.
W czwartek 11 pazdziernika 2007 o 11.30 w Muzeum Narodowym odbedzie sie uroczystosc z tym zawiazana.
Prace artystki w ostatnim czasie mozna bylo ogladac na wystawie zorganizowanej przeze mnie i boleslawiec.org, fizycznie wystawionej w budynku BOK "Czy sztuka ma plec", a film "Wiem, ze odkrywam" prezentujacy jej Multiplikacje jest nadal dostepny na tej stronie.
Artystka zostala poproszona przez pania Zbroje o przedstawienie swojego CV i udowodnienia, ze skonczyla szkole artystyczna, kiedy ostatnim razem zglaszala swoja kandydature na Plener Ceramiczny i jak mi powiedziala, jeszcze nikt tak jej dotkliwie nie upokorzyl, zwlaszcza, ze pani Ewa doskonale znala pania Sarzynska. Na plener Jagoda nie zostala zakwalifikowana, podobno decyzje podjal nowy komisarz pleneru. Ale, jakt o bywa z pania dyrektor, ona biedna nigdy na nic nie ma wpywu.
Przypomne, ze glownym organizatorem plenerow jest dyrektorka Boleslawieckiego Osrodka Kultury.
Bernard, krytycy ocekuja, ze niekompetentne dzialania pani dyrektor, jej zaangazowanie polityczne i osobiste animozje nie zniszcza do szczetu boleslawieckiej kultury i nie zniecheca wszystkich ludzi, ktorzy ja tworza.
Z szacunkiem Bernard, ale chyba nie wiesz o co chodzi, albo udajesz!
Niestety nie zajmuję się organizacją imprez i nie mam na to czasu. Kiedyś mi się zdarzało i nie mam się czego wstydzić.
Co do MDK....on jest jednostką oświatową! Też tworzy naszą kulturę różnymi imprezami, wystawami itp ale nie mylmy pojęć.
Co do BOK-u zapominamy o pracowniach które ta placówka prowadzi, o młodzieży i dzieciach uczących się malować czy tańczyć (zdecydowanie nie tylko tańce ludowe, choć w tańcach ludowych nic złego nie widzę). Zapominamy o plenerach ceramicznych, o wystawach itp itd.
Piszesz anonimie, że: "miasto powinno nam i naszym dzieciom zapewnić rozwój kulturalny". Ja od lat żyję w przeświadczeniu że sami musimy go sobie zapewnić, że to my kształtujemy swoje upodobania kulturalne. Swoich dzieci też. I Doda będzie miała wzięcie dopóki nasza kultura muzyczna będzie na tak niskim poziomie jak dotychczas. I to my sprawiamy, że gówniany film made in USA ma lepsze wzięcie niż DKF.
W jednej z bolesławieckich szkół dzieci miały mieć plastykę w czwartej klasie. Ale mają muzykę. Czyli albo albo. To kiedy one się mają nauczyć czegoś o kulturze? Dzieci mają dwie religie w tygodniu ale tam nie mówi się o wielkim wpływie kościoła na rozwój kultury tylko sprawdza się frekwencję na mszach.
Prośba: Nie wykorzystujmy dyskusji o kulturze tylko do dokopania BOK-owi. Kulturę w mieście współtworzą też media, księgarnie, PSM, Agencja Perfekt, właściciele Opałkowej czy Paryskiej. Kulturę tworzy też Boleslawiec.org [...]. I paru chłopaków grających w garażu, i paru chłopaków z kamerą kręcących swój pierwszy film. I Jacek Pałka piszący swoje Bazylki też.
Na to jaka kultura i jak jest promowana za nasze (czyli miejskie) pieniądze sami głosujemy nogami. Bo na Katyniu Wajdy zapełniona jest 1/3 sali kinowej a na Rubiku pełen kościół. Bo młodzież szkolna wychodzi z tego filmu zupełnie nie rozumiejąc co zobaczyła. Bo nie jest przygotowana do odbioru. I dom jest tu nie mniej winien niż szkoły.
Nie można argumentować na zasadzie, weź pieniądze i pokaż, jak to robić. Nie trzeba organizować pokazów mody, by wiedzieć, że modelek i strojów nie oświetla się żółtym światłem. A tak właśnie robi BOK. Nie trzeba produkować urządzeń kinowych, by wiedzieć, że kanału lewego ścieżki dźwiękowej nie puszcza się w prawym głośniku. A tak robi BOK. Nie trzeba być organizatorem MTV Music Award, by wiedzieć, że najlepszego miejsca widokowego nie zastawia się budą ze sprzętem do nagłośnienia. A tak właśnie robi BOK. To drobne rzeczy, aczkolwiek dobrze opisują doświadczenie i jakość pracy BOK.
Obawiam się, że w chwili obecnej działalność BOK ogranicza sie do wynajmowania pomieszczeń, dla różnych osób prowadzących zajęcia taneczne, muzyczne, plastyczne itd. Za naukę flamenco, tańca towarzyskiego czy orientalnego przecież uczestnicy płacą, więc to, że odbywa się to w BOK, to tylko zasługa chyba jedynej sali lustrzanej w mieście.
Ktoś pisze o wystawach i wernisażach. Chyba ten ktoś zdaje sobie sprawę, że czasem BOK organizuje takie wystawy, na których jest artysta, dwóch widzów i obsługa Ośrodka. Mamy w naszym archiwum zdjęcia dokumentujące takie "wydarzenia".
BOK reklamuje się jako instytucja wspierająca twórczość filmową. Tylko dlaczego nie ma już współpracy z klasą filmową? Dlaczego nie są już organizowane warsztaty filmowe? Dlaczego z DKF zostało to, co zostało? Dlaczego młodzi twórcy zwracają sie o pomoc w tworzeniu filmów do Boleslawiec.org, a nie do BOK? Dlaczego profesjonalna kamera za kilkadziesiąt tysięcy złotych, którą od kilku lat ma BOK, ani razu nie została użyta na zajęciach prowadzonych przez BOK? Dlaczego młodzież nie mogła i nie może korzystać z kamery?
Moim zdaniem ludzie pracujący w BOK mają duży potencjał, ale niestety w kierownictwie nie ma nikogo z wizją. Ogromne pieniądze z naszego wspólnego budżetu są pompowane w tę instytucję, a efekty mizerne. Choćby ze wspomnianej kamery za kilkadziesiąt tysięcy złotych nie powstał żaden film.
Uważam że prywatne osoby lepiej zorganizują kulturę w mieście, niż Ośrodek Kultury.
cdn...
Chyba naprawdę warto Ciebie, Krzysiu, szanować i lubić. Po prostu jesteś normalnie mądrym, młodym, przyszłościowym czlowiekiem, Po ostatnim moim spotkaniu z Tobą w Piwnicy Paryskiej jestem dumny, że mam prawo mówić o Tobie - mój wychowanek. Pozdrawiam, gratuluję spokoju. rozwagi i mądrości. Jestem z Tobą, Krzysiu !!! Z.
Bernard, sprowadzasz konstuktywną krytykę do "dokopania niewinnemu", czyli zamykasz usta tym, którym nie podoba się taka niekompetencja. W imię chrześcijańskiego współczucia ze śpiewnika Rubika zamieniasz krytykę w lincz. W sumie to doskonała technika odwracania kota ogonem.
Od początku kadencji dyrektorki BOK, zasłaniającej się albo brakiem sali, albo niechętnymi urzędnikami, co nie jest zawsze prawdą, upada impreza za imprezą.
Wszysto pięknie wydgląda na papierku lub na stronie internetowej BOK. To wszystko jednak atrapa, podobnie jak nowe, wymyślne nazwy na stare imrezy podczas Bolesławieckiego Święta Ceramiki.
Plener Ceramiczny, szumnie nazwany Międzynarodowym, jest mniejszy niż impreza lokalna. Nigdy nie udało się Ośrodkowi skonsolidować środowiska artystycznego, mimo czynionych prób. Ma teraz więcej osób niechętnych, niż sprzyjających Ośrodkowi.
Ośrodek obraża się na tych, co są w innej opcji politycznej, a chcą coś zrobić pozytywnego i nowego - vide awantura BOK contra VIA SUDETICA.
Z edukacji filmowej został DKF, niejako importowany, bo prowadzący jest z Lubina. W Boleslawcu nie ma odpowiedniej kadry? Współpraca z klasą filmową i kółkiem filmowym w obu ogólniakach zawieszona. Oskarowa Matura, warsztaty filmowe zapomniane. Pracownia rzeźbiarska Czesia zamknięta, a miał wiernych mu rzeźbiarzy amatorów.
Jak to jest długoterminowe planowanie działań, to jak wygląda krótkoterminowe?
Nie podoba mi się, że w mojej wypowiedzi ocenzurowano nazwę drugiego bolesławieckiego portalu. A nawet mnie to bardzo wkurzyło.
Grażyna:
Nie wiem czy wszyscy artyści, którzy chcą wziąć udział w plenerze dokumentują swoje artystyczne życie, jeśli tak, jest to normą. Wiem że to komisarz wybiera spośród chętnych grono, które na plener jest zapraszane. Jego prawo, które powinna uszanować nie tylko pani Ewa Zbroja ale i pani Jadwiga Sarzyńska. Dlatego właśnie obsadzenie stanowiska komisarza jest ważne. Może po prostu nowy komisarz chciał ograniczyć ilość uczestników pleneru, którzy gościliby na nim kolejny raz?
Piszesz: "krytycy oczekują, że niekompetentne działania pani dyrektor, jej zaangażowanie polityczne i osobiste animozje nie zniszczą do szczętu bolesławieckiej kultury i nie zniechęca wszystkich ludzi, którzy ja tworzą."
Nadużycie. Niczyje działania nie są wstanie zniszczyć kultury w Bolesławcu i zniechęcić twórców do tworzenia. Po prostu bzdura. Gdybym był złośliwy, to spytałbym o to, czy częścią niszczenia kultury przez panią Ewę było zaangażowanie w działania BOK Ciebie, Grażyno.
Pisałem wyżej, żebyśmy nie ograniczali rozmowy o kulturze do walenia w BOK, ale widzę, że właśnie o to chodzi.
Tylko pani Ewa Zbroja, ten niewiele lepszy od Bismarcka (waszym zdaniem) dyrektor, to poniekąd skutek pewnych wyborów, w których niektórzy pomagali niektórym sztabom wyborczym. Nie o to walczyłeś 5 lat temu, Krzysztof?
Ja też widzę wady BOK-u i nie raz, nie dwa krytykuję panią Ewę. Tylko nie czyńmy jej odpowiedzialną za całą miejską kulturę, bo to nie ma sensu.
A może pobawimy się w drugą stronę?
Może spytacie co z teatrem miejskim? Kiedy remont, jak idzie starostwu załatwianie unijnych środków na ten cel? Może zażądamy usunięcia osób odpowiedzialnych za to ze stołków?
W grudniu zeszłego roku człowiek zajmującym się kontaktem z mediami w starostwie powiedział w Gazecie Wrocławskiej o teatrze w imieniu władz starostwa:
"Przede wszystkim chcemy odnowić cały budynek i kupić nowe wyposażenie niezbędne do organizacji spektakli czy koncertów. Ten budynek może służyć wszystkim ludziom chcącym prowadzić działania kulturalne w Bolesławcu. Starostwo chciałoby, aby w Bolesławcu był stały zespół aktorski. Przy teatrze mogłaby powstać też nowa instytucja impresaryjna zajmująca się promocją działań w teatrze."
Było to na trzy miesiące przed wyłączeniem budynku z użytkowania. Zagrożenie katastrofą budowlaną, czy coś takiego.
Co oczywiście nie zmienia faktu, że pani Ewa Zbroja jest masonką, cyklistką i je salceson palcami.
Poruszę kwestię kompetencji w sprawach kultury (zawężam sprawę kultury do spraw artystycznych)
Odnoszę się tu z pełnym szacunkiem do każdego kompetentnego w tej sferze, bez względu na poziom wykształcenia!
Rozważam sferę oświaty i władz zarządzajacych kulturą.
Pomijam kometencje rodziców w sprawie uczestnictwa ich samych i ich dzieci w życiu kulturalnym. Ta kwestia sama wyniknie z mojej wypowiedzi.
Zatem:
1) Ilu jest kompetentnych nauczycieli (po właściwych kierunkach studiów) uczących muzyki i plastyki oraz wiedzy o kulturze w szkołach?
Dopóki przedmioty te w szkołach będą traktowane jako "michałki" przez władze oświatowe, uczniów i rodziców, dotąd będzie źle. Nie jest celem istnienia tych przedmiotów podnoszenie średniej ucznia i szkoły.
Plastyka i muzyka nie powinny być uczone przez niekompetentnych nauczycieli po kursach kwalifikacyjnych, czy nawet studiach podyplomowych (bo w ten sposób nauczyciele ci dopełniają sobie tylko etaty). Polityka oświatowa pozwala im na to, rodzice milczą.
Milczą też wszyscy i godzą sie na ZBYT MAŁĄ liczbę godzin muzyki, plastyki i wiedzy o kulturze w szkołach.
Często przy niekompetentnych nauczycielach, małej liczbie godzin z tych przedmiotów mamy niedokształconych absolwentów szkół, a poźniej rodziców.
Jest to poważny problem kompetencji odbiorców życia kulturalnego naszego miasta i nie tylko naszego, nawet tych z dyplomami wyższych uczelni.
2) Ilu kompetentnych ludzi, po właściwych uczelniach tj. kulturoznawstwie, historii sztuki, akademiach artystycznych, zarządza życiem kulturalnym w naszym mieście ?
Niech się okażą ci ludzie właściwymi dokumentami potwierdzającymi ich kompetencje (pomijam Muzeum Ceramiki).
Nie wystarczą dyplomy wyższych uczelni, chodzi o właściwą uczelnię.
Sfera kultury w życiu miasta, to kolejny ogromny już "michałek".
Nie chciałabym iść do lekarza, czy prawnika, który ma dyplom jakiejkolwiek uczelni, tylko nie tej właściwej, nie wspominam już o właściwej praktyce, bo wiemy, że lekarz lekarzowi nie jest równy, czy prawnik prawnikowi.
Dlatego jest tak źle!
Dopóki będziemy milczeć i godzić się na tego "michałka" od szkoły podstawowej po stanowiska tych, którzy zarządzają kulturą - decydentów, będziemy mieć to, co mamy.
A absolwenci wspomnianych uczelni artystycznych będą omijać takie miasto jak Bolesławiec, będzie spadał poziom "nadawcy i odbiorcy".
Pozostali nieliczni kompetentni po obu stronach... będą musieli przebijać mur własną głową!
Czy starczy im sił?
Ja życzę im tych mądrych sił z całego serca, jeśli chcą pozostać w tym mieście!
Dobry Boże, z rozrzewnieniem wspominam czasy p. Uścińskiego ("spadochroniarza" z Zielonej Góry przez niektórych zwanego Falconettim). Było i tuptanie w kierpcach i filharmonia; i lepienie garnków i przyzwoite dolnośląskie teatry; i najlepsze zespoły rockowe i ówczesne gwiazdy estrady.
Ale może to i dobrze, że co raz mniej ludzi o tym pamięta, bo dla niektórych tamten okres to przecież tabula rasa. Ot, signum temporis!
Bernard w jednym szeregu wymienił Boleslawiec.org i stronę dla gimnazjalistów, która poza wklejaniem otrzymanych informacji i zapowiadaniem imprez nic w kulturze nie robi. Z taką oceną się nie zgadzam, dlatego usunąłem nazwę strony. Mam do tego prawo - zresztą uprzedzałem, że ten temat będzie moderowany.
Jeśli chodzi o teatr, to odpowiem, bo akurat wiem. Starostwu udało się zdobyć niedawno milion złotych na opracowanie dokumentacji potrzebnej do remontu oraz wkład własny, niezbędny przy ubieganiu się o dotację na odnowienie teatru. Oznacza to, że sprawa nabiera tempa. I odwrotnie niż w przypadku remontu Forum przez miasto, Starostwo skonsultuje z mieszkańcami sprawę remontu i przyszłej funkcjonalności sali.
W opini Jagsy jest dużo racji. Kulturą powinni zajmować się wykwalifikowani ludzie.
Do konsultacji na temat Teatru ma tylko konserwator uprawnienia. i nie wciskaj kitu p. Gwizdała
Dziecko drogie, o tym jaki sprzęt ma być w środku i kto będzie korzystać z teatru, decyduje nie konserwator, a właściciel obiektu.
P. Frustrat... niestety, coś mija..w nasze życie wkradły się media od tv po internet. Dzieci dzisiaj bawią się grami komputerowymi, w życiu publicznym zanikają podstawowe wartości.
Ile trzeba samoświadomości, aby nie ulec manipulacji niekompetentnych ludzi mających "głos"?
Zmienia się nasza rzeczywistość. Nie pisałam o ludziach z pasją, bo to za mało. Dzisiaj wymagane są kwalifikacje, ale jeśli już, to niech będą przez duże "K".
Pasjonat bez kwalifikacji nie może uczyć w szkole, ani też chyba już nie zostanie zatrudniony na stanowisku szefa. Sfera kultury spełnia wiele funkcji i byłoby dobrze, aby była tak zarządzana, by było jak P. pisze: "tuptanie w kierpcach i filharmonia" . Do tego są potrzebni ludzie z pasją i z odpowiednimi kwalifikacjami, a na kierunkach studiów, o których pisałam (mam taką jeszcze nadzieję) znajdują się ludzie, kórzy muszą się wykazać Pasją.
Na zakończenie podam przykład Pławnej i D.Milińskiego. Tam żyją i tworzą ludzie z pasją, niezależni i zależni, z dyplomami i bez dyplomów. Ludzie ci stworzyli sobie świat w świecie i są twórczy. Nie wszyscy w tym świecie mogą uczestniczyć, a nawet może nie chcieliby z różnych powodów, co nie oznacza, że nie oczekują i "tuptania i filharmonii" dając swój wkład w tę sferę życia i biorąc z niego. Wygląda na to, ze czeka nas praca od podstaw, aby było dobrze. Jak widać, niestety jestem pesymistką (choć cień nadziei pozostał)