B.org > Wiadomości
2007-12-18, 00:32
1410 wyświetleń
Kamienica przy ulicy Mazowieckiej 2 niszczeje. Miejski Zakład Gospodarki Mieszkaniowej, administrator budynku, twierdzi, że lokatorzy w niewłaściwy sposób użytkują swoje mieszkania.
Mieszkańcy kamienicy przy ulicy Mazowieckiej 2 żyją w strasznych warunkach. Ubikacja jest na dworze. Zimą zamarza. Ale nie to niepokoi lokatorów najbardziej. W powietrzu czuć wilgoć – nawet na drugim piętrze. Ściany pokrywa pleśń. Tynk się sypie. Fundamenty są z piaskowca, który chłonie wodę jak gąbka.
Dom postawiono jeszcze przed drugą wojną światową. Nie ma izolacji. Na domiar złego dzierżawca sąsiedniej działki wybudował – bez uzgodnienia z Miejskim Zakładem Gospodarki Mieszkaniowej – wysoki podjazd, który zatamował odpływ wody. I teraz po deszczu przy domu powstaje bajoro. Lokatorom kamienicy zalewa piwnice.
Trudno się dziwić, że mieszkańcy najchętniej by się stąd wyprowadzili. „Chcielibyśmy chociaż dwa małe pokoiki i przede wszystkim – żeby była łazienka, nie chcemy salonów” mówi Małgorzata Żabska. „Żeby tej wilgoci chociaż nie było” dodaje.
Państwo Żabscy na Mazowieckiej mieszkają od 1997 r. Nie chcą, by im robić zdjęcia. Zanim się wprowadzili, przez jakiś czas mieszkanie stało puste. „Odkąd zaczęłam gotować, palić w piecu, wszytko zaczęło wyłazić” żali się pani Małgorzata. Ubrania przesiąkają wilgocią i odorem. Okna trzeba otwierać przynajmniej raz dziennie. Ściany malowane są co najmniej raz w roku. Niewiele to pomaga. Zarządca budynku wymienił tylko podłogę w kuchni i okna. „To dom-widmo, jak się mówi” skarży się Małgorzata Żabska.
„Od podłogi potwornie zimno ciągnie” mówi Aniela Mazurek. Ściany jej mieszkania są tak mokre, że w zimie pojawił się na nich szron. Pani Aniela w kamienicy mieszka od 22 lat. W 1994 r. wystąpiła z pismem o remont budynku. Dostała odpowiedź, że w 1995 r. zostanie wykonana izolacja wokół domu i opaska betonowa. Nic jednak nie zostało zrobione. Sąsiadka pani Anieli mieszka w kamienicy od ponad 50 lat i nie pamięta żadnej renowacji.
W ubiegłym roku Aniela Mazurek dostała kolejne pismo od administratora budynku. „Dowiedziałam się, że niewłaściwie użytkuję mieszkanie, że piwnice niby są suche. I że nie widzą potrzeby, by robić izolację” bulwersuje się lokatorka. Z powodu wilgoci nabawiła się choroby płuc, niewydolności oddechowej. „Nie ma roku, bym nie była przynajmniej raz w szpitalu” mówi Aniela Mazurek. W 2001 r. złożyła wniosek o zamianę mieszkania ze względów zdrowotnych. W tym roku zaproponowano jej mieszkanie. Tyle że malutkie. Jak sama przyznała, musiałaby wyrzucić 2/3 mebli. W Urzędzie Miasta poradzono jej zatem, by szukała mieszkania na własną rękę.
Obok niszczejącej kamienicy powstaje nowoczesny budynek. Za nią zaś – stanął luksusowy hotel. I budynek, i hotel są własnością prywatną. Oba położone są bardzo blisko domu przy Mazowieckiej 2. Lokatorzy boją się, że kiedy zakończy się budowa, zostaną całkowicie zasłonięci, odcięci od świata. Do tego zniszczona jest nawierzchnia ulicy.
„Izolacja nie będzie wykonana” mówi Piotr Woch, zastępca dyrektora MZGM. Ściany kamienicy były nawiercane. Stwierdzono, że budynek nie jest zawilgocony. Jak mówi Piotr Woch, „problem tkwi w sposobie użytkowania mieszkań, ogrzewania, przewietrzenia. Te sprawy wielokrotnie omawialiśmy z mieszkańcami”. Zdaniem zastępcy dyrektora, mieszkańcy sami przyczyniają się do zagrzybienia ścian – m.in. poprzez suszenie ubrań w domu.
Wiadomo jedynie, że – jeśli warunki pogodowe dopiszą – jeszcze w tym roku wykonany zostanie remont nawierzchni ulicy Mazowieckiej. O to, żeby zniknął też problem bajora, mają zadbać urzędnicy magistratu. Będą oni występować do właściciela hotelu, aby podjazd przebudował albo zrobił kratkę ściekową. A to może potrwać.
(informacja GA)
Takich budynków mieście mamy dużo więcej. Większość tych w starej zabudowie obudowywanych jest nowymi obiektami. Obiekty te stawiane są na ogół w tych miejscach gdzie w przeszłości stały już inne budynki. Cała Mazowiecka i Górne Młyny były już wcześniej zabudowane i mowa o zupełnym odcięciu od świata jest bezzasadna. Część starej zabudowy była wyburzana w latach siedemdziesiątych i na początku lat osiemdziesiątych.
Przykro mi jedynie z tego powodu, że ZGM, mimo iż żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku nie zapewnia podstawowych udogodnień. Wychodek na zewnątrz budynku wstyd. Płyty z wymienianych nawierzchni chodników w mieście można wyłożyć niedużym kosztem otoczenie budynku przy Mazowieckiej bo tam rzeczywiście z tyłu jest niecka i bez kajaka po opadach nie wychodź. Nie można wychodzić z założenia, ze nie mogący sobie pozwolić na luksus ma być skazany na życie w warunkach opisanych w jednej z nowel Marii Konopnickiej.
Jaki problem wziąść niezależnego rzeczoznawce który okręśli czy fundamenty są zawilgocone czy nie. A po 2 to MZGM moze mieć racje. Jeżeli warstwy ścian są złe (tzn. nie zapewniają odpowiedniego przenikania wilgoci) i nie ma wentylacji (lub jest często zatykana aby nie uciekało ciepło) to nic dziwnego, że wilgoć jest za duża.
Ludzie kto tu kiedys remont robil ja tam mieszkalem od 1975 roku ,i nigdy sie nikt nie interesowal tymi "BUDAMI",czynsz tylko placic trzeba i nic w zamian nie otrzymales,wejdzcie pod 13-stke do piwnicy to sie zalamiecie,cale fundamenty sa z piaskowca nasaczone woda ,wilgoc na kazdym kroku,(grzybobranie mozna uprawiac caly rok).
Tam i tak wiekszosc to patologia mieszka, wsumie szkoda ludzi najbardziej dzieci bo sa niewinne, ale ogolnie sami sobie zgotowali ten los przez alkoholizm i nałogi, wzieli by sie za wychowywanie swoich dzieci, przez kotre w dawnijeszych czasch ni eraz bylem okradziony i zastraszony.
"Sami sobie zgotowali ten los" ??? To znaczy , ze ta wilgoc , grzyby , ubikacja na dworze itp ... to z ich winy , tak ? Bo pija ... Nie bardzo rozumiem "co ma piernik do wiatraka " ...................
to trojkat bermudzki boleslawca. duza wiekszosc lebkow i burakow ktora tam gnije to zlodzieje i bandyci, taka jest prawda!
Ludzie mieszkają tam całe życie i tylko czkają aż im ktoś da lub zrobi. To taki lokalny PGR, tylko krowy się wyprowadziły do mieszkań własnościowych o które same dbają bo zapłaciły za nie konkretną kasę
Misto i MZGM wykonujący zarząd w imieniu Gminy Mijskiej nie opanowują sytacji. Ten teren w mieści był traktowany jak zapowietrzony, bo menele, złodzieje itp. Budynki z przed 1939,biedni mieszkańcy,bez siły przebicia by o zasób zadbano- no i opinia zarzadców- bo po co? przecież to stare! Jakoś nikt do niedawna nie zauważył, że to piękne zasoby architektonicznie np. obok kamienica
przy Górnych Młynach naprzeciw Willi Minerwa-hotelu. Poczekajmy,aż ta piękna architektura się całkiem rozleci. Przecież jest tyle możliwości-fundusze unijne,celowe i inne, trochę chęci i myślenia. Odremontować i to szybko, ale nie byle jak byle, było, ale dobrze i solidnie. Przecież ludzi można przesiedlić skoro żle użytkują te zasoby, dać im normalne mieszkania w blokowiskach bo takich chcą. A piękne mieszkania w tych kamienicach po prostu sprzedać za konkretne pieniądze, ten co zapłaci bedzie o zasób dbał co wszystkim wyjdze tylko na korzyść.
A z drugiej strony to prawda że ludziom sie po prostu wszystko należy, zupełnie jak za komuny, ale "to se już ne wrati" i chwała Bogu.