B.org > Wiadomości
2005-09-27, 23:38
1361 wyświetleń
Po raz kolejny nie udało się wybrać na posła lokalnego bolesławieckiego polityka. Z dwóch liczących się kandydatów jeden zajął siódme miejsce na swojej liście, komitet wyborczy drugiego nie zdołał przekroczyć 5-procentowego wyborczego progu.
W wyborach do Sejmu najwięcej głosów w Bolesławcu otrzymali Cezary Przybylski z Platformy Obywatelskiej (2 172 głosy), Jerzy Szmajdziński z Sojuszu Lewicy Demokratycznej (1 672 głosy) i Jan Cołokidzi z Partii Demokratycznej (1 159 głosów). Natomiast w całym okręgu legnicko-jeleniogórskim na Cezarego Przybylskiego głosowały 4 273 osoby, a na Jerzego Szmajdzińskiego aż 20 741 osób. Jan Cołokidzi otrzymał 2 227 głosów. Aby dostać się do Sejmu Cezary Przybylski musiałby uzyskać w całym okręgu co najmniej 7 333 głosy.
Poniżej prezentujemy wykresy z liczbą głosów, jaką otrzymali bolesławieccy kandydaci w powiecie bolesławieckim i całym okręgu jeleniogórsko-legnickim.

fot. B.org

fot. B.org
Bolesławianie względnie lepiej wypadli we frekwencji. W Bolesławcu w wyborach wzięło udział około 39% uprawnionych do głosowania. W okręgu legnicko-jeleniogórskim frekwencja wyniosła niecałe 37%.
Do Sejmu z okręgu legnicko-jeleniogórskiego weszli z partii Prawo i Sprawiedliwość Adam Lipiński, Tadeusz Madziarczyk, Elżbieta Witek i Jan Zubowski. Platformę Obywatelską w Sejmie będą reprezentować Grzegorz Schetyna, Beata Sawicka i Piotr Cybulski. Sojusz Lewicy Demokratycznej zdobył dwa mandaty – miejsca w Sejmie przypadły Jerzemu Szmajdzińskiemu i Ryszardowi Zbrzyznemu. Samoobronę w Sejmie będzie reprezentować również dwóch posłów, będą nimi Czesław Litwin i Hubert Costa. Natomiast Liga Polskich Rodzin w naszym okręgu zdobyła tylko jeden mandat. Jej posłem będzie Piotr Ślusarczyk.
Do Senatu z naszego okręgu dostało się trzech kandydatów. Są nimi Tadeusz Lewandowski z Prawa i Sprawiedliwości (87 471 głosów), Tadeusz Maćkała z Platformy Obywatelskiej (88 032) i Rafał Ślusarz również z Prawa i Sprawiedliwości (80 331).
W wyborach do Senatu w powiecie bolesławieckim wygrał Tadeusz Lewandowski (7 182). Kolejne miejsca zajęli Tadeusz Maćkała (6 738 głosów) i Rafał Ślusarz (6 336 głosów).
Kolejny raz żaden z bolesławieckich polityków nie został posłem. Wpływ na to miało zapewne wiele czynników, zarówno po stronie wyborców, jak i lokalnych polityków. Kolejny raz okazało się, że nie można wystawić w wyborach jednego wspólnego kandydata. Kolejny raz dużą ilość głosów ugrał polityk SLD wywodzący się spoza Bolesławca. Dlaczego Bolesławiec nie ma swojego reprezentanta w Sejmie? Czy nie stać nas na własnego parlamentarzystę? Swoje zdanie możesz wyrazić za pomocą poniższego formularza.
Wybory 2005 – Państwowa Komisja Wyborcza
Boleslawiec.org nie odpowiada za zawartość łączy zewnętrznych
Jestem zadowolony, że nie będzie posła z naszego miasta. Kiedy ludzie się obudzą? O jakich dobrach dla obywateli ONI mówili? To były bzdury. Chodzi o ICH partyjniactwo i kasę. Nic dla dobra miasta i mieszkańców. Kto się wychyli w Sejmie z propozycją załatwienia czegoś dla swojego regionu, czy Cołokidzi? On ma ładowarki i sprzęt budowlany i paliwa.
Myślę, że nie chodzi tutaj o marketing polityczny, tylko li i jedynie o tzw. "polskie piekiełko" przeniesione na grunt lokalny. Mówiąc wprost, bolesławianie nie głosowali na swoich, gdyż nie patrzyli na kandydatów przez pryzmat ich kompetencji i szans, lecz przez pryzmat kasy. Taka, nasza polska, lokalna, bezinteresowna zawiść.
Co to znaczy pogodzić lokalnych polityków? W skali krajowej należałoby godzić Kaczyńskiego z Tuskiem, Frasyniukiem i Olejniczakiem. Czysty idiotyzm. Nie patrzmy partykularnie na wyniki wyborów. Co to znaczy nasz poseł? Nasz, czyli czyj? Wszystkich bolesławian? Paranoja. Bliska tej koncepcji jest Platforma Obywatelska ze swoją ideą okręgów jednomandatowych. Do Sejmu dostaje się wówczas kandydat "cieszący się największym zaufaniem" lokalnych wyborców. Jest duże prawdopodobieństwo, że w Sejmie zasiadałoby wielu ludzi mających kasę, układy i trzymających "rząd dusz" na terenie swej działalności (gospodarczej lub administracyjnej). A swoją drogą co z kosztami kampanii Przybylskiego? Będzie się musiał ostro tłumaczyć sponsorom i innym "darczyńcom". Koryto okazało się zbyt odległe, trzeba pomyśleć o jakimś "korytku" w przyszłym roku. A Pan Cołokidzi (przy całej Jego skądinąd znanej spolegliwości i działalności prospołecznej) postawił na politycznego trupa, hybrydę jedynych prawdziwych demokratów i innych rewizjonistów realnego socjalizmu. Szkoda chłopa, ale startowanie w barwach PD świadczy o jego dozgonnej wierności Frasyniukom, Geremkom, innym Belkom i Hausnerom. Kiedyś myślałem, że są to ludzie inteligentni. Inteligencja ich ideowego guru zakończyła się chyba wraz z końcem sekretarzowania u Słonimskiego. Potem Michnik i jego koledzy poszli na całość. Z każdym, byle nie z niepodległościową, postsolidarnościową prawicą.
Sytuacja jest jasna. Zabrakło człowieka, który potrafiłby pogodzić lokalnych polityków. Zabrakło kogoś z wyobraźnią, kto pokierowałby kampanią wyborczą. Zabrakło specjalistów od marketingu, którzy wytłumaczyliby bolesławianom, dlaczego warto zagłosować nie na jeleniogórzanina, a na kogoś z Bolesławca, mimo że jest on z innej partii. Niestety, kandydaci na posłów powierzyli swój los podczas kampanii wyborczej ludziom, którzy na marketingu politycznym po prostu się nie znają.