Logo Głos Bolesławca

Wydanie: maj 1992, strona: 1,2
180 wyświetleń

Kto kocha nasze miasto

Apel został rozesłany do wszystkich zakładów pracy, spółdzielń, spółek, hurtowni, do większości sklepów, a także do lekarzy, nauczycieli, prawników, rzemieślników i osób reprezentujących inne zawody.

Aktywniejsi członkowie Towa­rzystwa Miłośników Bolesławca w drukowanej ulotce próbowali przekonać mieszkańców miasta o potrzebie wspierania działań na rzecz miasta: można było wstąpić w szeregi Towarzystwa i próbo­wać ożywić to towarzystwo własną aktywnością; można było wpłacić na konto TMB dowolną, najskromniejszą nawet składkę wspierającą.

Uzyskane ze składek fundusze miały m.in. posłużyć do wydania tak bardzo brakującego w na­szych sklepach pamiątkarskich folderu, czy albumu o mieście. Marzyło się też zapaleńcom z TMB wydanie gazety lokalnej.

Jako pierwsi spontanicznie i życzliwie odpowiedzieli na apel: fotograf Lucjan Rewers, lekarz Zbigniew Myśliński, rzemieślnicy Stanisław Musiał i Józef Danielewicz oraz przedstawiciele bolesławieckiego handlu A. i R. Swicowie, Henryk Jaskowski, Ry­szard Klapa i Janina Korol. Jed­ni wpłacili większą składkę, inni mniejszą - nie ważne. Jak po­wiedział jeden ze wspierających "dziś bardziej niż kiedykolwiek musimy sobie pomagać. Przecież to nasze miasto - jak nas mogą nie obchodzić jego sprawy?".

Zachęceni taką postawą mie­szkańców działacze TMB zaczęli odwiedziać właścicieli hurtowni, sklepów i spółek - wyjaśniając cele i potrzeby Towarzystwa. Efekty tej misji były w większo­ści budujące, świadczące o tym, że są jeszcze w naszym mieście dobrzy, a nawet szczodrzy ludzie. Najbardziej - jak dotąd - życzliwym i hojnym okazał się Zdzi­sław Oszczęda ofiarowując na cele społeczno-kulturalne kwotę, której nikt (jak dotąd) jeszcze nie "przebił".

Następne wydanie "Głosu Bo­lesławca" może ukazać się w czerwcu. Kto chce niech pi­sze (artykuł, skargę, pochwałę, anegdotę, utwór literacki itd.) - skład redakcji nie jest zamknię­ty. Przeciwnie: im więcej piszą­cych, tym gazeta może być bo­gatsza w treść i formę. Kto chce, niech się ogłasza (ceny do uzgod­nienia). A kto chce (i może), niech sponsoruje.

A tym wszystkich, którzy po­mogli przy wydaniu pierwszego numeru "Głosu Bolesławca" pi­sząc bezinteresownie artykuły lub wpłacając składki wspierające wydanie (lista ofiarodawców w artykule "Kto kocha Bolesła­wiec") bardzo serdecznie dziękuję w imieniu TMB i własnym.

Jednocześnie w imieniu redaktora technicznego serdecznie przepraszam Autorów (diabetyków szcze­gólnie), których publikacji nie udało nam się pomieścić w dzisiej­szym wydaniu "Głosu". Obiecuje­my poprawę.

Franciszek Usciński