Logo Głos Bolesławca

Wydanie: luty 1996, strona: 10
124 wyświetleń

Zamiast rozmowy, czyli podzielić się. Przeczytanym

Był w moim życiu taki czas, szczególny, kiedy spotykali się w naszym domu ludzie, żeby ze sobą porozmawiać (były to lata osiemdziesiąte, o czym się wówczas rozmawiało, opowiem jak mnie zapytacie). Myśmy ze sobą rozmawiali, myśmy czytali artykuły, słuchali nagranych wykładów, dyskutowali.

Teraz się tak nie spotykamy. Teraz spotykamy się inaczej. W pośpiechu, zaabsorbowani, zagubieni i smutni jacyś. Jakby brakowało nam światła, miłości, kultury, które płyną z umysłów wielkich, mądrości przemodlonej, radości wewnętrznej.

I ciągle słyszymy, a nawet sami powtarzamy, że nie ma dzisiaj autorytetów, że nie ma komu ufać, z kogo brać przykładu.

Nie warto takich opinii słuchać. Nie warto, bo szkoda czasu. Lepiej poszukać wokół siebie. I w książkach.

Dzieląc się przeczytanym, wymienię tylko dwa teksty (niech nas nie zwiodą tytuły, treść aktualna na czas poświąteczny również). Są to "Felietony pod choinkę" Stefana Kisielewskiego (Res Publica 1987) i "Wspomnienia" o. J. Bocheńskiego (1994).

Kartkując "Kisiela" zwracam uwagę na tytuły felietonów świątecznych: "Święta na ponuro - 1947; Wigilia egocentryka - 1957; Wigilia polityczna -1958; Wigilia zmęczonego zarozumialca - 1961; Wigilia Polska czyli wśród serdecznych przyjaciół - 1964". Czytam z uwagą felieton z 1947 r. spotykam go potem w świątecznym wydaniu "Gazety Wyborczej", i cóż takiego zwróciło uwagę nie tylko moją? "Święta na ponuro" są bowiem felietonem jakby napisanym dla nas, żyjących 48 lat później. O czym pisze "Kisiel"? - o pesymizmie, o humorze, o tzw. humorze twórczym i świadomym, nie o rubasznym rechocie, którym zarykuje się coraz więcej Polaków. O tym jak być silnym i że humor jest jedyną formą patosu dla człowieka silnego i że tylko on może ocalić nasze poranione społeczeństwo. Posłuchajcie Państwo:

"przekora i pesymizm (...) nie pozwalają pogrążyć się w błogiej drzemce złudnego optymizmu (...) Nie spać, lecz dążyć naprzód, walczyć, a nade wszystko rozumieć i widzieć - oto nauki jakie wynieść można z twórczej szkoły optymizmu, jedynej, która daje człowiekowi prawdziwy hart i - zaryzykuję humor, humor zaś jest istotnym znamieniem wewnętrznej siły i opanowania i godności".

"Uczmy się humoru, humor jest orzeźwiający - dosyć mazgajenia się nad narodowym losem (...)"

O jaki jednak humor Kisielowi chodzi, skoro "ze zdumieniem patrzy na innych, którzy żyją jak gdyby nigdy nic, którzy się śmieją?"

"... myślałem o humorze twórczym i świadomym (...) humor, który nie odwraca oczu od rzeczy najstraszniejszych, który potrafi przeprowadzić cało przez otchłań upokorzeń i wyrzeczeń i przez czyściec samokrytyki".

Takiego humoru, humoru świadomego, twórczego życzy nam słynny felietonista.

Na zakończenie przytoczę innego autora. Oto opisane przez o. J. Bocheńskiego zdarzenie (Wspomnienia - 1994 r):

"Z celi klasztornej ciężko chorego o. J. Woronieckiego wychodzi szewc. - A co szewc u ojca robi? pyta wchodzący zakonnik. O. - ano, rany mi opatruje... Z. - Szewc?! Widzę, że ojciec nie traci humoru...

O. - Wolno wszystko stracić, tylko nie humor, Honor tez można stracić, ale humoru nie!

Z. - Co ojciec opowiada?! Dlaczego?!

O. - Dlatego drogi ojcze, że honor jest cnotą podporządkowaną cnocie mocy (...) podczas gdy humor, radość jest wg św. Pawia owocem miłości, cnoty bez porównania wyższej".

Danuta Maślicka