Logo Głos Bolesławca

Wydanie: luty 1996, strona: 12
186 wyświetleń

Orkiestrowy zryw serc

Właśnie cudowne zjawisko płci przeciwnej pochylało się, żeby coś słodko szepnąć mi do ucha, kiedy ktoś brutalnie szturchnął mnie w łopatkę. "Won" - warknąłem wściekle próbując zatrzymać w kącikach oczu resztki tego nieziemskiego snu. Niestety, było za późno. Kalendarz nieubłaganie wskazywał siódmego stycznia, a zegarek godzinę 8. "To dzisiaj! - pomyślałem zrywając się z łóżka - "Wielki Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy". Dżinsy, kamizelka, kubek z gorącą herbatą. Jurek apelujący w telewizji, kot miauczący pod drzwiami - wszystko na raz! Drogę do BOK-u pokonuję biegiem mając w pamięci wciąż gorące czerwone serduszka, które od czterech lat są symbolem orkiestry...

W BOK-u praca wre w najlepsze. Dwie loterie - sznurkowa i losowo-fantowa, kawiarenka, stoisko Lecha, punkt mierzenia ciśnienia, kącik rodzin, śpiewające telegramy, a między tym wszystkim dziesiątki "mróweczek", barwnych pomocników Orkiestry. Krzyki, nawoływania, drobne problemy ze sprzętem, brak kogoś, kto by się obijał. Pojawia się telewizja lokalna i przedstawiciele bolesławieckiej prasy - pytają o problemy - są - cała masa! Odwołanie z powodu choroby zespołu "Spirituelsi", identyfikatory, których nie dostała połowa sztabu... A jednak sobie radzimy. Na scence ciągle wrze. Śpiewają dzieci, śpiewają dorośli, śpiewają zespoły i soliści - wszyscy dla dzieciaków, które uległy bądź ulegną wypadkom, bo taki jest w tym roku cel Orkiestry. Goście chętnie zaglądają do kawiarenki oraz kupują losy na loterię, powodzeniem cieszą się chipsy i piwo bezalkoholowe Lecha, napływają zgłoszenia na śpiewające telegramy, także kącik rodzin i punkt mierzenia ciśnienia - robią karierę.

Co jakiś czas w atmosferę "minikoncertu" wplata się głos p. Jany prowadzącej licytację. Jako pierwsze opuszcza licytację ceramiczne serduszko wyprodukowane specjalnie na tę okazję przez Zakłady Ceramiczne z datą IV Finału, zlicytowane przez małą Kasię za 60 zł. Potem opuszczają licytację kolejne serduszka, koszulki i kufle Lecha, plakaty (tych kilka oryginalnych od samego Owsiaka). Na górze trwa liczenie pierwszych pieniędzy, "jest już 40 milionów!!!" - krzyczy ktoś!!

Telefonujemy do Jeleniej Góry i Zgorzelca. Niestety, są lepsi! Zebrali już po 50 mln! Zresztą my w zeszłym roku o tej porze byliśmy lepsi o kilka milionów!!! Co się dzieje?! Gdzie atmosfera?!

Ktoś przybiega zaaferowany, że nasi kwestujący zostali pogonieni przez księży spod kościoła, ktoś szuka osoby z identyfiklatorem, gdyż sam go nie ma, a chce iść na kwestę. Czyjś zaaferowany głos prosi, aby iść zobaczyć, co pokazuje telewizja lokalna. Pędzimy do najbliższego telewizora i... rozczarowanie - to, co nakręcili rano o godzinie 10.00 i nic więcej... Pociechą ma być to, że w najbliższym czasie puszczą o Orkiestrze więcej! Tylko po co?! Atmosfera gorących wrażeń i żywych zrywów będzie już niemożliwa.

"Wiedziałem, bolesławiecka to syf, ale dziś to świństwo!!!" - mówi ktoś, a reszta przytakuje. Biedni są ci ludzie, pracują dla akcji, stają na głowie, a tymczasem telewizja lokalna nawet nie raczy im pomóc, choć wcześniej obiecała.

"Chodźcie, spróbujemy włączyć radio" - proponuje ktoś inny. Jak balsam spływa na nas z anteny kilka słów o naszej akcji, o nas, o problemach z identyfikatorami, z kwestą pod kościołem - znów mamy skrzydła... wracamy do pracy...

Jeszcze pół godziny i wychodzimy na plac zapalić światełka... nie jest największe, ale szczere i serdeczne...

Potem godzina przerwy i od 19. zaczynają wpuszczać na koncert rockowy, który trwa do późnych godzin nocnych, a w trakcie ekipa liczy pieniądze. Nareszcie koniec!!! mamy ponad 160 milionów. Wpół żywi, zmęczeni bardzo, ale szczęśliwi skaczemy do góry!!!

Wracam do domu. Przytulam się do poduszki i zasypiam. Śni mi się cudowne zjawisko płci przeciwnej - pochyla się i szepcze mi do ucha: "Kocham was za Orkiestrę i wasze gorące serca" - zasypiam uśmiechnięta.

Cały sztab WOŚP składa serdeczne podziękowania Sponsorom, Przyjaciołom - wszystkim tym ludziom dobrej woli, którzy pomogli wspierając akcję. Dzięki Wam!!!!!!!

Wiwat Jurek!!!

Wiwat Orkiestra!!!

Marta S.