

Wydanie: listopad 1993, strona: 5
178 wyświetleń
...Na naszą grupę czekali w Siegburgu uczniowie zaprzyjaźnionego z naszym liceum gimnazjum, u których przez kilka dni mieliśmy być gośćmi. Szybko nas porozdzielano i wkrótce byliśmy w pięknych domach, siedzieliśmy z niemieckimi rodzinami przy kolacjach i prowadziliśmy pierwsze rozmowy. Musieliśmy teraz całkowicie się "przestawić": słuchać, mówić i - oczywiście - rozumieć po niemiecku. Niedziela była "dniem w rodzinie", więc cały dzień spędzaliśmy z naszymi gospodarzami. Wszyscy spotykaliśmy się dopiero w poniedziałek. Pierwszy dzień w szkole zaczął się trzema lekcjami prowadzonymi przez niemieckich profesorów. Towarzyszyli nam nauczyciele z naszej szkoły: Zastępca Dyrektora Pani Z. Topolnicka. nauczycielka języka niemieckiego Pani M. Naglik i nasza wychowawczyni Pani. Cz. Zielonka. Pani Zielonce zawdzięczamy wiele w kontaktach w Siegburgu, a głównie to. że w ogóle mogliśmy się porozumieć, ponieważ od dwóch lat uczy nas języka niemieckiego. Stwierdziliśmy, że lekcje w niemieckim gimnazjum nie różnią się specjalnie od naszych. Po dwóch latach uczenia się języka niemieckiego w LO dużo rozumieliśmy i rozmawialiśmy.
Następne dni minęły bardzo miło i szybko. Zwiedzaliśmy Siegburg, m.in. wspaniałą Katedrę, Pretorium i muzea. W Bonn byliśmy w domu Bethovena. Podziwialiśmy Ren, zobaczyliśmy jedyne w swoim rodzaju schody na rzece Sieg wybudowane dla odnowienia flory i fauny. Nieraz nawał informacji i ciekawostek był tak ogromny, że nie mogąc ich uporządkować, po prostu nie mieliśmy "siły" słuchać. Trzeba wspomnieć także o ważnym spotkaniu we wtorek, a mianowicie o wizycie całej naszej grupy u Burmistrza Miasta Siegburg.
W ostatni dzień odbyła się uroczysta kolacja, na którą przybyliśmy my, grupa uczniów z Siegburga, profesorowie i wszyscy związani z wymianą miast. Później świetnie bawiliśmy się. Aż trudno uwierzyć, że tydzień tak szybko minął i że nazajutrz trzeba znów przejechać 700 kilometrów do naszej codzienności w Bolesławcu. Bo przecież ten wyjazd był swoistą odmianą: wszystko było nowe, inne, ciekawe...
...Głównym celem naszej wizyty było sprawdzenie naszych możliwości w posługiwaniu się językiem i podtrzymywanie znajomości. Był to już drugi wyjazd uczniów naszej szkoły do Siegburga. Uczniowie byli bardzo zadowoleni z pobytu u niemieckich rodzin, gdzie prócz bardzo bogatego programu rodzice uczniów gimnazjum zapewnili wiele innych atrakcji. Najlepszym świadectwem tego są wypowiedzi uczniów klasy III d: Gospodarze niemieccy przybliżyli nam swoje obyczaje, historię miasta i pięknych okolic. Byli dla nas bardzo serdeczni i otwarci, tak że nie czuliśmy się jak w obcym kraju" (Ewa Borek). "Rodzina, u której mieszkałem przyjęła mnie bardzo ciepło. Pierwsze dni to było poznawanie się. To był mój pierwszy kontakt z żywym językiem. więc było trochę trudno, lecz następne dni biegły już "z górki". Bardzo mnie zaskoczyło gorące powitanie i jeszcze gorętsze pożegnanie. Oni robili wszystko, aby mój pobyt był niezapomniany. Cieszę się z nawiązania fajnych znajomości".
(Dominik Pawlikowski) Miejmy nadzieję, że przyjaźń pomiędzy szkołami będzie się nadal lak pomyślnie rozwijać. Rewizyta Siegburczyków przewidywana jest na 29 maja 1994. Warto uczyć się obcych języków.
Małgorzata Paszko Kl III D LO, Małgorzata Wesołowska Kl II B LO I